Zaloguj
x
x
Zarejestruj
x


Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Medyczny Zespół Ratunkowy PCPM, certyfikowany przez Światową Organizację Zdrowia, wesprze misję polskich lekarzy do Włoch. Polacy będą pomagać w walce z pandemią koronawirusa w szpitalu polowym w Brescii. W Lombardii sytuacja jest najtrudniejsza i jest tam najwięcej chorych na COVID-19. W ten weekend na granicę syryjską dotarł z kolei transport domów dla uchodźców, którzy gromadzą się w regionie Idlib. To także część szerokiej pomocy w walce z pandemią w jaką włączyła się Fundacja PCPM.

Misję medyczną do Włoch zaplanowano na 10 dni. Lekarze i ratownicy wylecą transportem wojskowym z Warszawy w poniedziałek, 30 marca, wrócą 9 kwietnia. W kraju przeszli już testy na obecność SARS-CoV-2. Wszyscy są zdrowi. Takie same badania i kwarantanna czekają ich po powrocie z misji. Przeszli też dodatkowe szkolenia z zasad użycia konkretnych środków ochrony indywidualnej i procedur pracy w szpitalu we Włoszech.

Medyczny Zespół Ratunkowy PCPM ma zasilić lekarzy z Wojskowego Instytutu Medycznego. W sumie do Lombardii poleci 15-to osobowy zespół. – Na miejscu okaże się dopiero w jakim systemie będziemy pracować. Większość czasu będziemy przebywać w strefie skażonej w związku z czym podjęliśmy specjalne środki zabezpieczające i zabieramy dodatkowy sprzęt – wyjaśnia Michał Madeyski koordynator Medycznego Zespołu Ratunkowego PCPM. Polacy mają odciążyć miejscowy personel, walczący od tygodni o życie chorych, ale też zdobyć doświadczenie w walce z koronawirusem. – W Polsce jest około 130 tys. lekarzy i 300 tys. pielęgniarek. Wyjazd 15-osobowego zespołu na 10 dni nie osłabi polskiego systemu ochrony zdrowia – przekonuje dr Wojciech Wilk, prezes Fundacji PCPM i ekspert ONZ w sprawach zarządzania kryzysami humanitarnymi. – To akt solidarności i konkretnej pomocy ze strony Polski. Wsparcie włoskich lekarzy, pozwoli im odpocząć po kilku tygodniach pracy bez przerwy – dodaje.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Zespoły ratownictwa medycznego w Kaliszu zmieniły lokalizację i do odwołania nie będą stacjonowały przy szpitalach przy ul. Poznańskiej i Toruńskiej. Chodzi o ich bezpieczeństwo i zapewnienie ciągłości pracy – poinformował PAP rzecznik prasowy kaliskiego szpitala Paweł Gawroński.

Do soboty zespoły ratownictwa medycznego stacjonowały przy oddziale zakaźnym na ul. Toruńskiej oraz przy szpitalu na ul. Poznańskiej. W tej drugiej lokalizacji ratownicy stacjonowali tuż przy tzw. wieczorynce, świadczącej nocną i świąteczną opiekę zdrowotną.

"Ponieważ z usług wieczorynki korzysta dużo ludzi, postanowiliśmy w okresie epidemii zmienić miejsce pobytu naszych ratowników" - powiedział w niedzielę PAP Gawroński. Jak dodał, celem jest zapewnienie bezpieczeństwa ratowników i zapewnienie ciągłości funkcjonowania pogotowia.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

W ostatnim czasie dociera do nas bardzo dużo informacji o kwarantannie, niestety dotyczy to często medyków w szpitalach oraz zespołach ratownictwa medycznego. Tak dzisiaj stało się m.in. w Szczecinie, jeden z zespołów Podstawowych został odizolowany. W miejscu w którym przebywają, było pianino - na efekty nie trzeba było długo czekać!

Jeden z ratowników medycznych zagrał fragment utworu z filmu "Piraci z Karaibów". Cała sytuacja została przez nich uwieczniona, a my mamy okazję podzielić się tym nagraniem. 

Ratownicy będą tam przebywali, aż poznają wynik testu na COVID19 pacjentki której udzielali dzisiaj pomocy. Jak usłyszeliśmy, wynik testu ma być znany dzisiaj o północy. Niestety zdarza się, że oczekiwanie na wynik trwa nawet kilka dni. Wierzymy, że test będzie gotowy w krótkim czasie i okaże się negatywny.

Warto wspomnieć, że takie miejsca odizolowania dla ZRM zostały wyznaczone w wielu miastach na terenie całego kraju. Niestety, większość zespołów bardzo często przebywa tam z powodu fałszywych informacji podawanych przez osoby i ich rodziny w przypadku wzywania zespołów ratownictwa medycznego.

Dlatego pamiętajmy! #NieKłamMedyka

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Są kolejne skutki zatajenia informacji o koronowirusie przez babcie zakażonego 4-latka. Efekt to kwarantanna SOR-u, oddziału chirurgii dziecięcej oraz centralnego bloku operacyjnego szpitala w Zielonej Górze. Uziemione zostało lotnicze pogotowie ratunkowe i karetka pogotowia.

W piątek 20 marca do szpitala w Zielonej Gorze trafiło dziecko z raną głowy. Na SOR przyleciało śmigłowcem lotniczego pogotowia ratunkowego. Niestety babcia dziecka zataiła przed zespołem karetki pogotowia ratunkowego ważne informacje dotyczące zagrożenia koronawirusem. Czujni medycy pobrali jednak dziecku próbki do badań.

Niestety okazało się, że badania próbek pobranych od chłopca potwierdziły jego zakażenie koronawirusem. Efekt jest przerażający. Personel SOR, który miał bezpośredni kontakt z małym pacjentem, został poddany kwarantannie. Pobrano od zespołu próbki do badania pod kątem koronawirua. Oddział chirurgii dziecięcej i centralny blok operacyjny również zostały poddane kwarantannie. Tam personelowi również pobrano próbki do badań.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Ratownicy medyczni z Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Lublinie żądają odwołania dyrektora Zdzisława Kuleszy. Jak wyjaśniają, stracili do niego zaufanie. Powodem jest m.in. sytuacja z jego kwarantanną oraz związanymi z nią pokrętnymi tłumaczeniami.

Od początku tygodnia otrzymujemy sygnały dotyczące napiętej sytuacji, jaka zapanowała w Wojewódzkim Pogotowiu Ratunkowym w Lublinie. Ratownicy medyczni, którzy na co dzień obsługują teren Lublina, a także powiatów lubelskiego, świdnickiego, łęczyńskiego i kraśnickiego tłumaczą, że całkowicie stracili zaufanie do swojego dyrektora.

Chodzi o rządzącego pogotowiem od kilkunastu lat Zdzisława Kuleszę. Do mniejszych lub większych spięć pomiędzy załogą a dyrektorem dochodzi od lat, jednak sytuacja z ostatnich dni, jak twierdzą ratownicy, przelała czarę goryczy. Chodzi o jego wyjazd na zagraniczny urlop, a po jego powrocie brak przestrzegania kwarantanny.

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account