Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

"Mam dość. Ale nie nieprzespanych nocy z powodu poważnych wyjazdów. Nie niewielkich zarobków, bo te w publicznym systemie ochrony zdrowia nigdy nie będą wysokie" - pisze w przesłanym nam liście jeden z podhalańskich ratowników medycznych. Dziś Dzień Ratownika Medycznego. W tych okolicznościach list ma szczególnie smutny wydźwięk.

Mam dość. Ale nie nieprzespanych nocy z powodu poważnych wyjazdów. Nie niewielkich zarobków, bo te w publicznym systemie ochrony zdrowia nigdy nie będą wysokie. Mam dość traktowania mnie przez ludzi. Przez pacjentów, przez rządzących, przez zwykłych obserwatorów. Mam dość ich ignorancji, niekompetencji, bezinteresownej zawiści.

Czarę goryczy prowadzącą do napisania tego felietonu przelał ostatni artykuł na Podhale24 i komentarze pod nim (chodzi o tekst pt. Reklamy na karetkach nowotarskiego pogotowia. "To wyjątek" - przyp. red.). Dla tak zwanej opinii publicznej problemem okazała się być umowa pomiędzy myjniami, a szpitalem. Bo ratownicy leniwi, bo to nieuczciwe i tak dalej… Drogi „Hejterze”: czy zdajesz sobie sprawę jakie wymagania musi dzisiaj spełnić miejsce do mycia samochodów? Czy wiesz jakie kary trzeba zapłacić, kiedy ktoś równie Tobie życzliwy zawiadomi odpowiednie organy, że myję karetkę pod szpitalem, w miejscu do tego nieprzeznaczonym? Czy wiesz, że myjnie, które zgodziły się otworzyć przed nami swoje podwoje są myjniami samoobsługowymi, w których leniwy ratownik i tak musi sam umyć samochód? 

Drogi Hejterze, który w wielu miejscach w Internecie komentowałeś ostatni wypadek karetki jadącej do szpitala: wiedz, że są setki sytuacji, w których unikam zderzenia z kierowcą, który albo mnie nie widzi, albo orientuje się w ostatnim momencie i panikuje. Wiedz, że robię wszystko, żeby osiągnąć kompromis pomiędzy jak najszybszym czasem dojazdu i jak największym bezpieczeństwem jazdy. Ale czasem kierowca wykona taki manewr, że nie pomoże ani refleks pilota myśliwca, ani 60-letnie doświadczenie za kierownicą.

Dziękuję Ci, szanowny Hejterze, że dzięki Twojej czujności informacja o każdym moim zatrzymaniu się przy sklepie ląduje co najmniej w komentarzu w Internecie. Wiedz, że nie mogę do sklepu jechać swoim samochodem, bo moja praca nie przewiduje stwierdzenia: „szefie, wezmę wolne na pół godziny” – muszę być cały czas, całą dobę w gotowości. Niezależnie od tego czy jestem w miejscu stacjonowania i jem obiad, biorę prysznic czy jestem w toalecie, czy też jestem w sklepie i kupuję mleko do kawy, bo zabrakło – jeden sygnał od dyspozytora i w ciągu maksymalnie dwóch minut muszę jechać, być może do Ciebie. W większości krajów Europy po ciężkim wyjeździe ratownicy objęci są pomocą psychologiczną i zostają niezwłocznie zmienieni przez kolegów. A ja po dwugodzinnej reanimacji młodego, potrąconego człowieka po prostu muszę zatrzymać się na stacji benzynowej, żeby kupić papierosy. I całe rzucanie nałogu szlag trafia…

Dziękuję i Tobie, drogi Prawodawco, że mimo wieloletnich starań mojego środowiska – wydajesz się nie dostrzegać jego potrzeb. Dziękuję Ci za ciągły brak ustawy o moim zawodzie, za brak zgody na realnie reprezentujący nas samorząd zawodowy, za „dziurawą” listę moich uprawnień, które uniemożliwiają mi zgodnie z prawem pełne korzystanie z mojej wiedzy i umiejętności w celu ratowania życia. A na koniec i tak nazwiesz mnie przedstawicielem zawodu „okołomedycznego”…

Zapewne i pod tym felietonem dasz, Hejterze, upust swojej frustracji. Proszę Cię tylko o jedno. Zanim to zrobisz: pomyśl, czy na pewno warto? Czy ciągła nagonka na mnie zwiększa Twoje bezpieczeństwo? Czy świadomość Twojej wrogości w stosunku do mnie zwiększa wydajność mojej – uwierz – i tak trudnej pracy? Spójrz na mnie ze zrozumieniem i wiedz, że nigdy nie robię nic, co mogłoby zagrozić Twojemu bezpieczeństwu.

Z poważaniem - Sebastian, Twój ratownik medyczny"

Źródło: podhale24.pl

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account